MÓJ PIERWSZY BIZNES - ZAROBIŁAM 8ZŁ.

Witam wszystkich bardzo serdecznie już ostatni raz w roku 2016. Postanowiłam, że na zakończenie tego okresu opowiem wam o jednym z moich 'życiowych' doświadczeń. Jeżeli ktoś zna mnie prywatnie to wie, ze jestem osobą, która ma często różne dziwne pomysły. Lubię kombinować i próbować nowych rzeczy mimo tego że czasami wiążą się one z porażkami. Ta 'przygoda', którą dzisiaj opiszę nie była czymś złym, ale nie było to to, czego oczekiwałam, ale dało mi wiele do myślenia.

Pierwszy miesiąc wakacji w 2014 roku spędziłam w Anglii będąc na obozie językowym. Wybrałam się tam całkowicie sama, więc w wolnym czasie od zajęć chodziłam i jeździłam gdzie się dało. Dzięki temu zauważyłam, że mnóstwo dziewczyn miało ubrane skarpetki z koronkami do różnego rodzaju butów. Były to zarówno jakieś trampki, jak i sandały, czy nawet czasem szpilki. Skarpetki można było dostać wszędzie. W większości sklepów stały z nimi osobne regały i kosze, dzięki czemu każdy mógł wybrać dla siebie odpowiedni rozmiar, kolor i wzór. Sama kupiłam ich trochę dla mnie i dla moich przyjaciółek.

Po powrocie do Polski długo to za mną chodziło. Zaczęłam ubierać te skarpetki do moich butów i czasem spotykałam się z komentarzami typu 'heh skarpety z sandałami, śmieszne'. Nie było to coś, za co się obrażałam bo doskonale wiedziałam, że tak będzie i że mówią to zazwyczaj osoby, których jakakolwiek orientacja modowa jest poniżej 0. Ja sama nie jestem wielką miłośniczką mody. Mam na myśli to, że noszę po prostu ubrania, które mi się podobają, ale nie jestem na bieżąco z różnymi projektantami, a moda nie jest moją największą pasją. Wracając do tematu stwierdziłam że właściwie to czemu by nie zrobić takiego 'skarpetkowego biznesu' i nie udowodnić niektórym, że w Polsce też są ludzie, którym się to podoba.  
Już po kilku dniach wybrałam się na zakupy zwiedzając pojedyncze sklepy, galerie i targi i nakupowałam różnych skarpet. Były one różnej jakości, miały wiele kolorów i wzorów. Najlepsze jest to, że miałam ich  pojedyncze pary. Tylko białych i czarnych miałam więcej i były dostępne w różnych rozmiarach. Kolejnym niezbędnikiem, który musiałam kupić była koronka. Poszukując takiej jak na powyższych zdjęciach sprawdziłam wszystkie pasmanterie w Toruniu, ale nigdzie jej nie dostałam. Wiecie czemu? Bo taka koronka nie istnieje, ale do tego nawiążę potem. Jako że jestem osobą w gorącej wodzie kąpaną to stwierdziłam, że nie będę szukała już przecież nigdzie indziej, tylko kupię inną. Moim ostatnim problemem było przyszycie tego, więc zaniosłam je do krawcowej. 

 Mając już gotowe skarpetki moim jedynym problemem zostało sprzedanie ich. Postanowiłam, że sprzedaż poprowadzę przez mojego instagrama i maila. Napisałam do Angeliki Muchy (littlemooonster96) z najzwyklejszą na świecie propozycją współpracy (produkt za reklamę) i ku mojemu zdziwieniu się zgodziła. Cała ta moja sprzedaż podzielona była na dwie tury. Za każdym razem na początku wysyłałam paczkę do Angeliki, a ona o nich mówiła na snapchacie. 
Dzięki niej sprzedałam wszystkie skarpety które miałam przygotowane, ale zysk, który z tego miałam to było 8zł + czas, który na to poświęciłam. 

JAKIE BŁĘDY POPEŁNIŁAM?
CZEMU TAK NISKI ZYSK SKORO WSZYSTKO SPRZEDAŁAM?

Przede wszystkim skarpety powinnam zamówić z hurtowni, a nie kupować w różnych sklepach w różnych cenach, ponieważ straciłam na tym dużo pieniędzy. 
Po drugie nie wykorzystałam tego co mam. Pierwszą pracą mojej mamy, było krawiectwo i mimo że pracuje ona teraz w całkowicie innym zawodzie to maszynę mamy nadal. Nie byłoby dla niej problemem nauczenie mnie przyszywania takich koronek, a ja nie musiałabym wydawać kolejnych złotówek na krawcową. Dodatkowo dopiero niedawno poszłam do niej z tymi moimi skarpetkami z Anglii i zapytałam się czemu nie mogę nigdzie kupić takich koronek. Jak się okazało są to zwykłe koronki, które nie są wcale na gumce. Są one po prostu naszywane na rozciągniętej na maksa skarpecie dzięki czemu są potem takie pomarszczone. Dlatego też nie dało się takich nigdzie kupić. 
__________

 Gdyby nie pieniądze stracone na same skarpety i krawcową to ten zysk byłby dużo większy, ale żeby się o tym przekonać to musiałam najpierw coś zrobić. (tzn. nie byłby to tysiące, ale też nie 8zł) Niestety mam to do siebie, że często najpierw działam, a potem myślę. Wiem, że jeżeli się tego nie pozbędę to moje szanse na własny biznes są nikłe. 
Generalnie to cieszę się, że zrobiłam coś takiego bo zdobyłam trochę wiedzy na temat handlu i pierwsze błędy mam już za sobą. Mam nadzieję, że mój kolejny pomysł będzie jeszcze lepszy i lepiej wszystko opracuję :D
Z drugiej strony miałam 16 lat i brak wystarczającej wiedzy na temat prowadzenia sprzedaży, więc nie ma się co dziwić, że było to tak niedokładne.


____________________

Na sam koniec chciałabym wszystkim życzyć wszystkiego dobrego w nowym roku. Przede wszystkim zdrówka bez którego nic nie będzie, szczęścia, spełnienia marzeń, miłości, wytrwałości, motywacji, przyjaciół, którzy zawsze staną po waszej stronie i świetnej zabawy Sylwestrowej!



23 komentarze:

  1. Hahahahah no cała ty. Warto próbować!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde podoba mi sie ten post :D w sumie człowiek uczy sie na błędach

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahahaha świetny wpis propsuje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Człowiek uczy się na błędach spokojnie haha :D

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy pomysł na biznes szkoda tylko, że te błędy ale to nic zawsze jakiś + do doświadczenia :)
    -Mój blog-

    OdpowiedzUsuń
  6. OO to super, że szukasz sposobów na zarobienie :) Ja też często coś sprzedaje i naprawdę przynosi to zyski, trzeba tylko zorientować się co i jak i potem działać :)
    http://nazywamsiemilena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczy się pomysł, kolejnym razem zysk będzie większy
    Pozdrawiam,Madda
    blog ->klik

    OdpowiedzUsuń
  8. Udanego Sylwestra i Szczęśliwego Nowego Roku! ♥
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Przynajmniej dobrze, że udało Ci się sprzedać wszystkie skarpetki ;)
    Życzę Szczęśliwego Nowego Roku! Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł, chociaż ja raczej, bym się na takie skarpetki nie skusiła. Fajnie, że na coś takiego wpadłaś, a zwłaszcza na to, by zaproponować współpracę jednej ze znanych osób. Powodzenia, może następnym razem uda się coś lepiej :)
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze, swietna sprawa, że już w młodym wieku byłaś taka przedsiębiorcza:) Czuję, że będziesz kiedyś wspaniałą Biznes Women bo masz na to zadatki!:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie na konkurs, gdzie można wygrać perfumy Calvina Kleina:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ale zawsze warto próbować i będziesz miała, co opowiadać dzieciom haha :D
    http://main-drag.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Niezła historia. Gratuluję, że się tego podjęłaś. Pracuj dalej, zdobyłaś doświadczenie, więc juz tych błędów nie popełnisz :)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
  14. no tak człowiek się uczy na błędach - ja na początku brałam za mało za makijaże, ale już jest lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe doświadczenie :) I jak wiadomo - człowiek uczy się na błędach.
    paulan-official-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo pomysłowa z Ciebie dziewczyna :)

    Pozdrawiam :)
    http://perypetieoliwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. What lovely socks, I loved it.
    I'm following you, if you like, follow my blog too.
    Kisses
    http://virginiaferreira91.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń
  18. swietny wpis! <3
    czlowiek uczy sie na bledach :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny wpis :D a no człowiek uczy się na błędach , następnym razem na pewno już takiego nie popełnisz ;)
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Super osobą jesteś jak masz takie szalone pomysły :D ale pomysł na biznes był bardzo fajny :)

    kmmbffl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń